Pewna rodzina z trójką dzieci wyprowadziła się z rodzinnego San Francissko,i zamieszkali w Kanadzie.Mieli już upaczoną chtke z 5 pokojami i z wielkim strychem.Chatka była stara,żeby się do niej wprowadzić musieli by na początek ją wyremontować,zrobili to przed przyjazdem do Kanady.
Rodzina było w neibo wzięta jak postawili pierwszy krok w domu,niestety nie wiedzieli o tym domu wszystkiego.Kobieta[matka trójki dzieci Stella] poszła do sklepu żeby zrobić ''zapasy'' ludzie się na nią dziwnie patrzyli,wkońcu jedna kobieta podeszła do niej i powiedziała ma pani odwagę z rodziną tam mieszkać!Stella dziwnie na nią popatrzyła i odpowiedziała o co pani chodzi? Aha a więc nie wie pani odpowiedziała i odeszła.Stella pomyślała o czym mówiła ta wariatka?.Kiedy przyszła do domu opowiedziała to wszystko mężowi odpowiedział że ludzie muszą się przyczajć do ich towarzystwa i poprostu narazie chcą ich wykuzryć ale potem się to zmieni.Stella przekręciła oczami i poszła do kuchni aby przygotować dzieciom obiad.Bob[mąż Stelli] weszedł do kuchni pocałował ją i wyszedł ponieważ musiał iść do pracy.Kiedy Stella skąńczyła przygotować obiad zawołała dzieci,wszystkie przygieły.Nagle Nina się się odezwała mamo wydzieliśmy na strychu panią w białej sukni,Stella odpowiedziała słońce na pewno ci się to przywidziało nagle Zack powiedział ale mamo to prawda,a Eva coś widziała? Na to Eva tak.
Dobra skończmy ten temat krzykneła Stella.
W nocy kiedy dzieci poszły spać Stella oglądała jeszcze telewizor.Nagle telewizor zgasł,Stella odwróciła się i zobaczyła za sobą kobietę z czarnymi włosami z zakrwawioną twarzą i czerwonymi oczmi.Zaczeła krzyczeć,wtedy postać znikneła.Szybko pobiegła do swoich dzieci by je obudzić obudziła Nine i Eve ale Zacka nie,odwróciła go a na jego ciele było napisane wynoście się z tąd albo będzieci ginąć po kolei,a pod spotem następna będzie Nina!
Stella wzieła dzieci na ręce i uciekła wzieła tylko ze sobą komórkę.Kiedy byli już w mieście Stella zadzwoniła do Boba,kochanie przyjedz do miasta! Dobrze skarbie będę za 5 minut odpowiedział Bob.
Mineła godzina a Boba nie było,wkońcu Stella nie wytrzymała i zadzwoniła do niego,odebrała jakaś kobieta i powiedziała MÓWIŁAM ŻE BĘDZIECI GINĄĆ PO KOLEI.Wzieła dzieci na ręcę i wróciła do domu po samochód,ciało Boba zobaczyła pakując żeczy było one w łazience.Wzieła wszystko i się wyprowadziła.A na zajutrz zadzwoniła na policje by zabrali ciało męża i syna.
KONIEC!